Szachowy Zapiecek

:: Home :: :: Artukuły :: :: Kontakt ::

www.szachykorespondencyjne.mzszach.net

Szachy Korespondencyjne



Szachy w gigabajtach...

Szachy w gigabajtach.
/Amatora uwag kilka./

Wiele czasu upłynęło od chwili, gdy "odpaliłem" po raz pierwszy grający program szachowy na superkomputerze Commodore. Niestety, był on bardzo mało wymagającym przeciwnikiem. Później był Fritz (ver. 1.0 lub 2.0) na poczciwym 486. Boje były ciekawsze, ale także do jednej bramki. Cóż mogła poradzić maszynka, która miała jedynie 8 Mb RAM oraz procesor z zegarem 33 MHz przeciwko niezłej I++ kat.

Od tego czasu zmieniło się wiele. Jakże można porównywać te zabawki sprzed 15-20 lat do komputera z 3 gigaherzowym Athlonem 64 i z trzema kościami pamięci po 1 Gb każda. Możliwości tych z kilkoma procesorami przemilczę. Jednakże zmianie uległy nie tylko maksymalne moce obliczeniowe komputerów. Ciągłej ewolucji poddawane są programy grające, inne zaś potrafią zarządzać olbrzymimi bazami partii, wygenerowane zostały bazy końcówek 5, a nawet 6 figurowych.

Dziś nikt nie jest już zdumiony faktem, że kolejny superarcymistrz ze światowej elity zmuszony jest uznać prymat elektronicznego przeciwnika. Mam jednak nadzieję, że jeszcze przez długi czas szachy nie podzielą losu jaki spotkał stare, dobre 64 polowe warcaby.

A co później? No cóż, skonstruowanie dźwigu nie obniżyło atrakcyjności podnoszenia ciężarów, szybkie samochody nie przeszkadzają entuzjazmować się sprintem na 100 metrów itd. Musimy się jedynie pogodzić z myślą, że szachy przestały być domeną wyłącznie Homo Sapiens. A tak na marginesie. Niedawno spotkałem się z opinią, że ewolucja człowieka przebiega w kierunku integracji z komputerami. Prawdopodobnie taką tezę postawiono po badaniach statystycznych przeprowadzonych wśród szachistów (korespondencyjnych?)

Obecnie, bez najmniejszego problemu można za niewielką stosunkowo kwotę zakupić silny program grający. Może on służyć nie tylko jako wyjątkowo cierpliwy sparingpartner, ale także jako narzędzie do analizy konkretnej pozycji. I na ten właśnie temat chciałbym przedstawić kilka uwag i refleksji.

Pojęcie hash tablic
Hash tablice - są to obszary pamięci operacyjnej, w których program może przechowywać w czasie analizy pozycje i ich oceny. Jeżeli program spotka się w czasie analizy z tą samą pozycją - ma już gotowa ocenę. Pozwala to zaoszczędzić czas i dokładniej przeanalizować inne odgałęzienia. Problemem jest ustawienie wielkości tejże "haszowanej tablicy". Trzeba tu kierować się wielkością pamięci operacyjnej w swoim komputerze (wielkość tablicy nie może powodować spowolnienia działania systemu operacyjnego lub uniemożliwiać uruchomienia innych programów) oraz tym, że prawdopodobnie dobrze jest wybierać wartości parzyste, a w szczególności 4, 8, 16,.., 256, 512 Mb itd. Ja zwykle ustawiam tę ostatnią wartość ( przy całkowitej wielkości RAM 1 Gb). Ponadto można właściwie uznać, że czym większa hasz tablica - tym lepiej. Tablebase - czyli bazy rozpracowanych końcówek. Pozwalają one programowi zaoszczędzić czas i uniknąć błędnych ocen w końcówkach. W tej chwili najpopularniejsze są bazy końcówek 3, 4 i 5 figurowych. Można spotkać też 6-figurowe, ale zabierają one masę miejsca na dysku twardym, a na to nie każdy może sobie pozwolić. W każdym razie posiadanie tego typu bazy jest wielkim wzmocnieniem siły analizy naszego programu. Engine - Mózg programu; jego jądro. Engine (silnik) określa, w jaki sposób program analizuje, jak ocenia pozycję. Fizycznie szachowe silniki znajdują się w katalogu C:ProgramFiles/ChessBase/Engines. Program może mieć kilka silników. Jednak o ich wykorzystaniu decyduje człowiek. Można korzystać z jednego enginu lub dodać tzw. kibica (nie polecam). Sam używam tylko kilku enginów. Są to ostatnie wersje Fritza, Juniora, Schreddera i Hiarca.

Bardzo ciekawym sposobem wykorzystania dwóch enginów jednocześnie są mecze. Załóżmy, że pozycji jaką chcemy analizować nie ma w żadnej z posiadanych przez nas baz partii. Możemy wtedy utworzyć nową bazę z 1 partią prowadzącą do naszej pozycji. Następnie uruchomić mecz dwóch dowolnych enginów zadając im jako bazę debiutową właśnie tę nowoutworzoną. Teraz wystarczy określić liczbę partii ( ja zwykle daję 6) oraz czas ( np. po 20 min na partię). Oczywiście rozsądnie jest zaznaczyć zamianę kolorów. W ten sposób możemy uzyskać kilka ciekawych partii do własnej analizy.

Ocena pozycji - Programy ocenę pozycji przedstawiają w wartościach odpowiadającym pionom. Bardzo ważne jest to, aby wiedzieć, że program daje ocenę nie danej pozycji, ale ocenia konkretne, przeliczone przez niego warianty. Dlatego m.in. oceny podawane przez różne silniki są czasem zupełnie rozbieżne. Przy czym za 100 często bierze się materialną wartość piona. W praktyce ocena +2 to już wygrana. Warto używać 2-3 enginów dając im możliwość wykazania się w ocenie pozycji. Zwykle jednak największym zaufaniem obdarzam DeepFritz`a 8.

Dokładna analiza szachowych pozycji.
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że warianty generowane przez program mają nam pomagać w analizie pozycji, a nie zastępować nasz własny, twórczy proces. Dlatego zanim wspomożemy się konkretnym programem warto rozstawić figury na desce i poświęcić nieco czasu na ogólną ocenę pozycji, określić plan gry, który nam najbardziej odpowiada. Według mnie analiza wyłącznie przy pomocy szachownicy na ekranie oraz z użyciem programu przytępia nasze spojrzenie na pozycję i działa nieco hipnotyzująco. Zaczynamy powoli wątpić we własne możliwości i zawierzamy wyłącznie maszynce.

Aby dokładnie zbadać pozycję należy użyć opcji "głęboka analiza". Inne opcje są według mnie niewystarczające, a już na pewno ta w głównym oknie programu.

W oknie Głęboka analiza pozycji najpierw trzeba określić tymczasowe parametry analizy. Można wykorzystywać opcję Ogólny czas analizy. Program posiada specjalny algorytm obliczania czasu (a więc rozdzieli go optymalnie na wszystkie posunięcia poddane analizie). Taki rodzaj analizy najlepszy jest dla tych, którzy całą pracę zrzucają na komputer. Jest to według mnie najbardziej prymitywny sposób korzystania z pomocy komputera. Opcja, w której określamy czas obliczania 1 posunięcia nie jest najwygodniejsza. Przecież posunięcia czasem są oczywiste ( i wtedy program traci niepotrzebnie czas) lub też możemy mieć do czynienia z pozycją z trudnym do znalezienia właściwym planem i wtedy mała jest szansa na znalezienie dobrego rozwiązania).

Najbardziej wydajnym sposobem jest korzystanie z analizy, w której określamy jej głębokość. Najpierw trzeba określić, ile wariantów silnik wybierze na okoliczność każdego półruchu. Tu wszystko zależy od naszej oceny pozycji. Praktycznie można dla każdej ustalać inne parametry. Jednak nie powinno być ich mniej niż 4-5. Następnie mamy do wyboru, czy rozgałęzienia mają dotyczyć obu stron, czy też tylko jednej. Ja zdecydowanie polecam ten pierwszy sposób. Dalej, określamy parametr Długość wariantu w półruchach. Tutaj polecam ustawić parametr na minimum 12. Oczywiście dużo zależy od możliwości samego komputera ( procesora, pamięci operacyjnej).

Z całą pewnością nie ułatwia życia korzystanie z kilku silników jednocześnie. Mamy możliwość dodania drugiego engin`a. Wprowadza to bałagan i w końcu trudno zrozumieć wyniki analiz.

W czasie analizowania konkretnej pozycji bardzo często stosuję pewien sposób.
Pokrótce go opiszę.
* Krok 1.
Ogólna ocena pozycji na szachownicy. Bez włączania komputera! Staram się ocenić pozycję (jak za dawnych, dobrych czasów) oraz nakreślić ogólny plan. To pozwoli mi później lepiej orientować się w rekomendacjach programu.
* Krok 2.
Uruchamiam analizę głęboką dając około 12-14 wariantów oraz 16 połruchów. Teraz komputer ma około 20 minut na zgłębianie pozycji.
* Krok 3.
Przerywam analizę komputera. Zapisuję proponowane warianty. Teraz czas na ich weryfikację z moimi wcześniejszymi ustaleniami. Wybieram 2-4 wariantów, które najbardziej mi odpowiadają. Wyszukuję w nich punkty krytyczne. Miejsca, gdzie jedna ze stron ma wybór równych kontynuacji. Od tych punktów powtarzam krok 2. Operację powtarzam kilkakrotnie, aż do wyjaśnienia pozycji.
* Krok 4.
Po znalezieniu punktu, gdzie pozycja jest dla mnie jasna oraz jej ocena mi odpowiada zaczynam wracać ruch po ruchu. Tu łączę analizę i ocenę własną ze wskazaniami enginu dawanymi w analizie "podręcznej". Taka analiza, choć pobieżna, może nam wskazać ciekawsze kontynuacje (wtedy powtórzyć trzeba od tego momentu krok 2). Można w tym momencie zmienić silnik na inny. Tak przeprowadzona analiza zajmuje około 2-3 godzin. Daje szanse na solidne sprawdzenie pozycji oraz uniknięcie błędów. Jej jakość będzie wynikiem naszej własnej siły gry, jakości komputera i ilości poświęconego czasu.


Uwaga!
Konieczne jest zapisywanie wszystkich analiz. Dobrze przy tym sprawuje się przede wszystkim ChessBase ( ja stosuję wersję 9 , ale wcześniejsze 8, 7 też są bardzo dobre). Trzeba starać się, aby miały przejrzystą formę i dobrze jest wzbogacać je o własne uwagi (np. określenie planu na dalszą grę) w formie słownej (a nie tylko suche oznaczenia symbolami). Ma to znaczenie, jeśli w przyszłości (np. za kilka dni) powrócimy do tej partii. Nie będziemy musieli wtedy błądzić po omacku i łatwo przypomnimy sobie wcześniejsze ustalenia. Przed zapisem kończącym pracę można usunąć te warianty, które prowadzą do beznadziejnych pozycji lub nie mają żadnego znaczenia.

Oczywiście wszystko, co napisałem to są jedynie moje spostrzeżenia i sugestie. Zważywszy na fakt, iż jestem jedynie hobbystą-amatorem mogą budzić krytyczne opinie bądź stwarzać wrażenie niefachowości. Jednak mam nadzieję, że udało mi się poruszyć kilka spraw pomocnych dla początkujących (takich jak i ja).

Na zakończenie jeszcze mała dygresja na temat analiz komputerowych wykorzystywanych w partiach korespondencyjnych. Nie ma sensu oszukiwać się, że nikt nie korzysta z pomocy naszych elektronicznych przyjaciół. Zaryzykowałbym twierdzenie, że ci, którzy osiągają świetne wyniki w turniejach bezpośrednich, a siła analizy odpowiada w praktyce rankingowi ok. 2300- 2400 mogą obejść się bez pomocy dobrego programu. A takich osób wśród polskich szachistów korespondencyjnych jest niewiele. Do tej pory rozegrałem około 150 partii korespondencyjnie (ICCF). W większości przypadków czułem, że mój przeciwnik to nie zwykły białkowiec, ale wyższa istota oparta na krzemie. Przepisujący zaś posunięcia człowiek dołożył wszelkich starań, aby nie ingerować w proces twórczy swego komputera. Tego rodzaju przeciwnik jest groźny jedynie w przypadku, gdy dysponuje rzeczywiście super-maszyną. Diametralnie przeciwne stanowisko zajmują ci wszyscy wspaniali zapaleńcy, dla których komputer to tylko notes i skrzynka pocztowa. Należy chylić przed nimi czoła bez względu na to, czy ich ranking przekracza 2500 czy jest dużo, dużo niższy. Ostatnia grupa to profesjonaliści, którzy posiadają dużą wiedzę szachową i znaczną siłę gry w partiach bezpośrednich, ale jednocześnie posiadają najnowsze oprogramowanie i z wirtuozerią potrafią nim się wspomagać. Oczywiście podział ten może wzbudzać kontrowersje i z pewnością słusznie. Przedstawiłem go jedynie w celu zwrócenia uwagi na problem i skłonienia do refleksji.

Tak czy inaczej możemy być zadowoleni z faktu, że szachy korespondencyjne stają się coraz bardziej popularne i że przybywa osób, które oddają swój czas, aby tak się działo.

Za wszelkie krytyczne uwagi i komentarze do powyższego tekstu, które zechcecie Państwo przesłać na mój adres e-mailowy, będę zobowiązany. Jeśli poruszony temat Państwa zainteresował, to w najbliższym czasie postaram się rozszerzyć go o moje spostrzeżenia na temat konfiguracji poszczególnych engin`ów.

Tomasz Makowski
tomaszmakowski@op.pl

Cytat

"Mówi się że życie jest zbyt krótkie by poświęcić je szachom. Ale to już wina życia, a nie szachów..." - William Evart Napier


Tomasz Makowski szachy_korespondencyjne@mzszach.net