Szachowy Zapiecek

:: Home :: :: Artukuły :: :: Kontakt ::

www.szachykorespondencyjne.mzszach.net

Szachy Korespondencyjne



Humor

Pamięć arcymistrza.

/Anegdota (prawdziwa)./

Od ćwierćwiecza moim szachowym idolem jest Wiktor Korcznoj. Na jego partiach wzorowałem się układając własny repertuar debiutowy. Jego styl gry zawsze mnie fascynował.

Kilka lat temu dowiedziałem się, że będzie on gościł w Polsce na turnieju milenijnym, organizowanym przez Plus GSM. Gra na jednej sali z żywą legendą szachów - taka gratka może się nie powtórzyć! Szybko podjęliśmy z żoną decyzję - jedziemy na turniej. Niestety, moja siła gry nie pozwala dostać się do stolików, gdzie grał Arcymistrz. Pozostała możliwość zrobienia kilku ciekawych zdjęć. I to się udało!

Pisząc, że nie mam szans zasiąść do jednego stolika z Korcznojem trochę minąłem się z prawdą. Tak się złożyło, że w przerwie między rundami poszliśmy coś zjeść do małego baru przy Sali gry. Tłok był straszny - wszyscy to znają - ale jakimś cudem znaleźliśmy wolny stolik. Kawa, jakieś kanapki i nagle jak spod ziemi wyrasta sam Wiktor Korcznoj. Rozgląda się po sali w poszukiwaniu wolnego miejsca. A bodajże jedyne jest przy naszym stoliku! Korcznoj też to stwierdził, podszedł i mrucząc coś pod nosem (chyba miało to być pytanie, czy może się przysiąść), zajął miejsce. Z dużej, podręcznej torby wyjął swój termos i jakieś pakuneczki. Oczom swym nie wierzyłem. Już miałem spróbować rozpocząć rozmowę, gdy stało się nieszczęście - termos Korcznoja eksplodował, wylewając swą zawartość na właściciela. Zrobił się szum, zamęt i o rozmowie trzeba było zapomnieć. Tylko Korcznoj zmierzył mnie takim wzrokiem, jakbym to ja był wszystkiemu winien.



Pięć lat później na Mistrzostwach Europy w szachach szybkich (Warszawa 2005) nastąpił finał tego, w gruncie rzeczy zabawnego, zdarzenia. Sytuacja podobna. Zapchany bar, kolejka przy bufecie. Ja siedzę przy stoliku (wcześniej zajętym przez kolegę) i znów pojawia się Wiktor Korcznoj. I oczywiście z nieodłącznym termosem. A że wolne miejsce jest jedynie przy moim stoliku Arcymistrz przepycha się przez tłum, podchodzi do nas i widzę jego wzrok - z obojętnego, beznamiętnego powoli przechodzi w zdziwiony i słyszę jego głos - "Izwienitie, odnowo raza dastatoczno" (Wybaczcie, jednego razu wystarczy). Korcznoj obraca się na pięcie i znika w tłumie. To jest pamięć!



W trakcie przerwy między kolejnymi rundami podszedłem do Arcymistrza z egzemplarzem jego książki "szachy bez litości". Z uśmiechem Korcznoj podpisał się na niej i tak skończyła się ta przygoda.



A tak zupełnie na marginesie. Mistrzostwa Europy w Zegrzu, korytarz przy ciasnej sali gry. Oczywiście jestem kibicem. Nagle pojawia się Ulf Andersson z herbatą w szklance na spodku. Szybki zwrot arcymistrza i szklanki nie da się uratować. Chyba tylko jego wrodzonej grzeczności zawdzięczam, że wykonał jakiś spontaniczny gest wskutek którego gorący napar trysnął nie na mnie, a na ubranie Anderssona. I znów to spojrzenie. Skąd je pamiętam?



A swoją drogą. Ciekawe, czy Ulf Andersson ma równie dobrą pamięć jak Korcznoj.


Autograf Wiktora Korcznoja Autograf Wiktora Korcznoja

Iwanczuk i Korcznoj Wciąż tyłem do siebie (Karpov i Korcznoj) Iwanczuk i Korcznoj. Dyskusja

Cytat

Dopiero po dojściu do odpowiednio wysokiego poziomu gry w szachy, można zasmakować w ich bogactwie.
B. Larsen


Tomasz Makowski szachy_korespondencyjne@mzszach.net